Odkrywający Amerykę Krzysztof Kolumb, a później podbijający Nowy Świat Konkwistadorzy nie przypuszczali, że przebyte statkiem tysiące morskich mil zaowocuje na przełomie wieków wprowadzeniem w poczet oficjalnych dyscyplin jeździeckich, jednej z powstałych na przestrzeni lat konkurencji westernu sportowego. Ba! Żaden z nich nie przypuszczał, że ich podboje zaowocują ukształtowaniem się nowego stylu jazdy konnej, który z czasem rozprzestrzeni się na całym świecie, jako alternatywa dla klasycznej szkoły jazdy...
Ich przypuszczenia w obecnej chwili nie mają już jednak większego znaczenia i nie musimy uznawać Kolumba za ojca Reiningu. Historia konkurencji zaczyna się znacznie później i jak większość dyscyplin wywodzących się ze Stanów Zjednoczonych jej korzenie wrastają w bezkres amerykańskiej prerii.
Kowboje, bydło i nieustanna chęć ludzkiej rywalizacji - na bazie tych trzech elementów, kilkadziesiąt lat po wprowadzeniu mechanizacji, około 1949 roku, organizacja hodowlano-sportowa American Quarter Horse Association wyodrębnia Reining, jako osobną konkurencję jeździecką. I to właśnie ten okres można datować, jako początek reiningowej ekspansji.
Zainteresowanie nową formą rywalizacji jest tak silne, że już w 1966 roku powstaje osobne stowarzyszenie, mające na celu jej promocję – National Reining Horse Association. Od tego czasu, z roku na rok, Reining nabiera znaczenia i stopniowo wpisuje się w rzeczywistość jeździecką w Stanach Zjednoczonych, ale i Europie.
Prawdziwy boom ma miejscu dopiero jednak po pięćdziesięciu latach od pierwszych postanowień AQHA. W 2000 roku decyzją FEI Amerykańskie ujeżdżenie uzupełnia listę oficjalnych konkurencji jeździeckich, a dwa lata później w hiszpańskim Jerez de la Frontera oficjele rozdają pierwsze medale.
Dziś Reining to potężny światowy przemysł, wart setki milionów dolarów, skupiający hodowców, zawodników i miłośników koni oraz samej konkurencji. National Reining Horse Association wpływami obejmuje już całą kulę ziemską: od Ameryki, poprzez Europę, Azję i Afrykę, aż po daleką Japonię.
Pula nagród tylko w jednej z najważniejszych imprez przeznaczonych dla młodych koni, rozgrywanej pod nazwą o nazwą NRHA Futurity, wynosi 2 000 000 dolarów. A czek dla mistrza najwyższej klasy Open opiewa na 125 000 dolarów.
Reinigiem interesują się gwiazdy branży rozrywkowej i sportu. W 2010 roku swe pierwsze zawody zaliczyła trzykrotna Mistrzyni Świata w Ujeżdżeniu – Anky Van Grunsven. To znak, że konkurencja wkracza w kolejną fazę, która być może zakończy się w niedługim czasie wpisaniem Reiningu na listę dyscyplin Olipijskich.
Ale czym jest Reining i skąd wynika jego magnetyczna siła?
Zgodnie z definicją nawiązującą do anglojęzycznego słowa Rein (wodza, prowadzić, kierować) – to nie tylko prowadzenie konia, ale i kontrolowanie każdego jego ruchu.
Dobrze wyszkolony koń reiningowy powinien poruszać się po arenie chętnie, bez oporu i przy niezwykle delikatnych sygnałach ze strony jeźdźca. Sterowany płynnie, niczym siłą woli. A technicznie?
Wjeżdżająca na parkur para ma wykonać jeden z kilkunastu dostępnych schematów, w których skład wchodzą określone regulaminowo manewry, jak lotna zmiana nogi, duże i małe koła w galopie, wykonywane z widoczną różnicą prędkości, zwrot na zadzie, cofnięcie, szybkie obroty wokół wewnętrznej tylnej nogi konia, czy zatrzymania z poślizgiem.
Wszystkie z wymienionych muszą być wykonane z niezwykłą precyzją, gdyż każdy z nich podlega skrupulatnej ocenie sędziego. Wszystkie z wymienionych składają się też na niepowtarzalne widowisko, w którym zwłaszcza kilkunastometrowe zatrzymania (sliding stop) i niezwykle szybkie obroty (spins) przyprawiają o zawrót głowy, zgromadzoną wokół areny publiczność.
A wszystko to przy pełnej współpracy konia i jeźdźca, wynikającej z perfekcyjnego wyszkolenia zwierzęcia. Bez oporu, szarpania i niepotrzebnej walki.
Taki jest Reining i w tym tkwi jego siła.
Ich przypuszczenia w obecnej chwili nie mają już jednak większego znaczenia i nie musimy uznawać Kolumba za ojca Reiningu. Historia konkurencji zaczyna się znacznie później i jak większość dyscyplin wywodzących się ze Stanów Zjednoczonych jej korzenie wrastają w bezkres amerykańskiej prerii. Kowboje, bydło i nieustanna chęć ludzkiej rywalizacji - na bazie tych trzech elementów, kilkadziesiąt lat po wprowadzeniu mechanizacji, około 1949 roku, organizacja hodowlano-sportowa American Quarter Horse Association wyodrębnia Reining, jako osobną konkurencję jeździecką. I to właśnie ten okres można datować, jako początek reiningowej ekspansji. Zainteresowanie nową formą rywalizacji jest tak silne, że już w 1966 roku powstaje osobne stowarzyszenie, mające na celu jej promocję – National Reining Horse Association. Od tego czasu, z roku na rok, Reining nabiera znaczenia i stopniowo wpisuje się w rzeczywistość jeździecką w Stanach Zjednoczonych, ale i Europie.
Prawdziwy boom ma miejscu dopiero jednak po pięćdziesięciu latach od pierwszych postanowień AQHA. W 2000 roku decyzją FEI Amerykańskie ujeżdżenie uzupełnia listę oficjalnych konkurencji jeździeckich, a dwa lata później w hiszpańskim Jerez de la Frontera oficjele rozdają pierwsze medale. Dziś Reining to potężny światowy przemysł, wart setki milionów dolarów, skupiający hodowców, zawodników i miłośników koni oraz samej konkurencji. National Reining Horse Association wpływami obejmuje już całą kulę ziemską: od Ameryki, poprzez Europę, Azję i Afrykę, aż po daleką Japonię. Pula nagród tylko w jednej z najważniejszych imprez przeznaczonych dla młodych koni, rozgrywanej pod nazwą o nazwą NRHA Futurity, wynosi 2 000 000 dolarów. A czek dla mistrza najwyższej klasy Open opiewa na 125 000 dolarów.
Reinigiem interesują się gwiazdy branży rozrywkowej i sportu. W 2010 roku swe pierwsze zawody zaliczyła trzykrotna Mistrzyni Świata w Ujeżdżeniu – Anky Van Grunsven. To znak, że konkurencja wkracza w kolejną fazę, która być może zakończy się w niedługim czasie wpisaniem Reiningu na listę dyscyplin Olipijskich.
Ale czym jest Reining i skąd wynika jego magnetyczna siła?
Zgodnie z definicją nawiązującą do anglojęzycznego słowa Rein (wodza, prowadzić, kierować) – to nie tylko prowadzenie konia, ale i kontrolowanie każdego jego ruchu. Dobrze wyszkolony koń reiningowy powinien poruszać się po arenie chętnie, bez oporu i przy niezwykle delikatnych sygnałach ze strony jeźdźca. Sterowany płynnie, niczym siłą woli. A technicznie? Wjeżdżająca na parkur para ma wykonać jeden z kilkunastu dostępnych schematów, w których skład wchodzą określone regulaminowo manewry, jak lotna zmiana nogi, duże i małe koła w galopie, wykonywane z widoczną różnicą prędkości, zwrot na zadzie, cofnięcie, szybkie obroty wokół wewnętrznej tylnej nogi konia, czy zatrzymania z poślizgiem. Wszystkie z wymienionych muszą być wykonane z niezwykłą precyzją, gdyż każdy z nich podlega skrupulatnej ocenie sędziego. Wszystkie z wymienionych składają się też na niepowtarzalne widowisko, w którym zwłaszcza kilkunastometrowe zatrzymania (sliding stop) i niezwykle szybkie obroty (spins) przyprawiają o zawrót głowy, zgromadzoną wokół areny publiczność. A wszystko to przy pełnej współpracy konia i jeźdźca, wynikającej z perfekcyjnego wyszkolenia zwierzęcia. Bez oporu, szarpania i niepotrzebnej walki. Taki jest Reining i w tym tkwi jego siła.






